Od czego zacząć przygodę z kolekcjonowaniem?

Wielu kolekcjonerów swoją przygodę z numizmatyką zaczynało od zbierania monet o niskich nominałach. Tak było w Polsce z tymi zbieraczami, którzy zaczynali od 2 złotówki. Kierowali się oni przede wszystkim tym, że była i jest ona stosunkowo tania. Można było ją kupić w Narodowym Banku Polskim po cenie minimalnej, czyli po 2 złote. Aktualne dwuzłotówki są nadal tanie, kupując je, możemy być pewni, że po kilkunastu latach ich ceny będą kilkadziesiąt procent wyższe. Widać to na przykładach dwuzłotówek z lat 90. Ceny ich są aktualnie wysokie. Dwuzłotówka przedstawiająca Zygmunta II Augusta z 1996 roku osiąga aktualnie cenę 900 zł. Świadczy to dobitnie, że na numizmatyce nie traci się nigdy. Warto kupić i poczekać na lepsze czasy, aż cena poszybuje do góry. Monety zawsze można sprzedać z mniejszym lub większym, ale zawsze zyskiem. Nie ma drugiej takiej dziedziny, drugiego hobby, które by prócz przyjemności przynosiło dochody. Kolekcjonowanie monet warte jest polecenia początkującym numizmatykom. Ponieważ numizmatyka to obrót pieniędzmi, więc dziwić by się można, gdyby i tej działalności nie dotknął kryzys.

W obecnej sytuacji drastycznie spadły ceny monet i niektórzy kolekcjonerzy obawiają się, czy stan taki nie zechce się już utrzymywać na stałe. Ale i taka sytuacja sprzyja tym, którzy właśnie zamierzają zainwestować trochę oszczędności w numizmatykę. Warto teraz kupować i uzupełniać swoje kolekcje. Specjaliści radzą, by kupować monety nieco starsze, których cena jest tylko nieznacznie wyższa od ceny monet bitych obecnie. Na pewno stanie się to opłacalne, gdy sytuacja na rynku numizmatycznym się ustabilizuje. I wtedy  będziemy mogli je sprzedać ze znacznym zyskiem. Monety, jak wino, im starsze, tym droższe, jeśli oczywiście ich stan nie będzie budził zastrzeżeń. Nie należy się jednak przygotowywać na 100% procentowy wzrost ceny, bo kryzys finansowy być może jeszcze potrwa kilka lat. Z takim spadkiem cen monet mamy do czynienia przed wakacjami, kiedy kolekcjonerzy sprzedają je, by mieć pieniądze na wakacyjne wojaże.